niedziela, 31 sierpnia 2008

Command & Conquer: Red Alert za darmo

Tak jak pisałem na Polygamii, Electronic Arts udostępniło C&C:RA za darmo.
Właśnie się pokazały obrazy płyt do ściągnięcia na stronie Red Alert, więc jazda, do ściągania.

sobota, 30 sierpnia 2008

DS in da hałz


Właśnie odebrałem nową zabawkę - Nintendo DS (dokładniej Pokemon Limited Edition - tak, Pokemon). Przyleciała do mnie z USA, dzięki uprzejmości kolegi kolegi.
Przy okazji odebrałem także Mystery Dungeon - Shiren the Wanderer, czyli komercyjnego roguelike'a na handhelda Nintendo.
Niestety, nie mam europejskiej ładowarki (bo niestety, ta od Nintendo jest tylko 110V, zamiast 110-220V), więc za bardzo nie mogę się dziś pobawić. Na szczęście lada dzień powinny do mnie trafić folia i ładowarka z Hong Kongu (a co, myśleliście że to w Polsce kupować będę?)

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Podsumowanie tygodnia XVIII

Przede wszystkim, doszła do mnie wreszcie karta grafiki. Jasne, to nie HD4850, a "tylko" 3650, ale jest dużo lepiej niż wbudowany intel. Z racji nowej karty graficznej odpaliłem sobie Bionic Commando: Rearmed, które nie chciało ruszyć na X3100 (nie to, żebym specjalnie się wysilał przy jego odpalaniu).
Gierka jest świetna. Jest trudna, ale świetna. Dość ciężko się jednak przyzwyczaić, że nie ma czegoś takiego jak skok. Kto to w ogóle pomyślał? Platformówka bez skakania. Phi.
Ale mimo wszystko, po kilku próbach w misjach treningowych, w końcu opanowałem poruszanie się na bionicznej ręce. Wciąż sporo spadam, ale na szczęście gra nieco wybacza. Nawet bossowie nie są aż tacy trudni jak sobie wyobrażałem.
W chwili obecnej chyba jestem pod koniec gry, bo właśnie uratowałem Super Joe z Obozu Jenieckiego. Może, 2-3 plansze mi zostały.
Jeżeli do czegoś można się przyczepić, to do plansz z lotu ptaka. Rozumiem, że mają nawiązywać do Commando, ale są po prostu kiepskie. Chyba tylko grając jedną ręką, stanowiłyby jakiś problem.
Gierka wygląda bosko, a remiksy muzyki z oryginału wżynają się w mózg. No dobra, starczy tego pseudo-luzackiego slangu. Jest świetnie i nie żałuje najmniejszego grosza wydanego na ten tytuł.

Prócz Bionic Commando: Rearmed odpaliłem sobie R-Type Final. I w parę(dziesiąt) minut przeszedłem grę. Jasne, że na najniższym poziomie, zawsze tak zaczynam grać w shmupsy. Gra ma potwornie dziwną dynamikę. Choć może to dlatego, że nie opanowałem jeszcze doskonale zmiany prędkości swojego statku (tzn. wiem jak to robić, ale często o tym zapominam). W sumie nie jest źle, choć bez wątpienia więcej będę mógł powiedzieć w momencie, w którym będę sobie doskonale radził na poziomie średnim.
Na trochę odpaliłem też Puzzle Quest, ale niespecjalnie mam czym się chwalić. Od przeszedłem parę questów, zabiłem parę ogrów, katapult i innych harpii. Jak widać, jestem raczej na początku wyprawy, niż dalej.

A w Ikariam nic nowego, więc nic nie napiszę. Jak będę miał coś ważnego, to na pewno dam znać.

niedziela, 17 sierpnia 2008

Podsumowanie tygodnia XVII

Kolejny tydzień się kończy, czas na podsumowanie co ciekawego się wydarzyło.
A wydarzyło się niespecjalnie wiele ciekawego.

Wciąż czekam na swoją kartę graficzną. Choć chwilowo dałem sobie spokój z HD4850, i stwierdziłem że wezmę na "przeczekanie" HD3650 pasywnego. Wiem, że to żaden potwór, ale zdecydowanie lepsze niż wbudowany Intel X3100. W dodatku doskonale się nada jako karta w HTPC, które zamierzam niedługo złożyć.
Niestety, "dzięki" długiemu weekendowi, nic do mnie nie dotarło. Oby jutro, bo już powoli szlag mnie trafia. Bo nawet w Bionic Commando: Rearmed nie mogę sobie pograć.
A propos BC:R, jak powszechnie wiadomo, Valve i Capcom się nie dogadały i gry na Steamie mimo zapowiedzi nie ma. Na szczęście, grę można kupić nie tylko na Direct2Drive, ale także w Gamersgate. Polecam kupić w tym ostatnim, gdzie można ładnie "oszukać" system i wymusić opłaty w USD a nie Euro.
Jak?
1. zakładamy konto na Gamers Gate podając wszystkie informacje zgodnie z prawdą
2. wchodzimy na stronę poprzez jakieś amerykańskie proxy, np. Any Fool.
3. dokonujemy zakupu. Najlepiej płacić paypalem, gdyż ta opcja otworzy się w osobnym oknie, już obsługującym https.
4. Po zakupie wchodzimy normalnie na stronę i ściągamy grę.

I tyle.

No, dobra. Ale skoro nie grałem w Bionic Commando, to w co grałem?
Na początek... Dark Cloud. Szczerze mówiąc nie wiem czego się po tej grze spodziewałem. Ale z pewnością nie tego. Myślałem, że to będzie jakieś action-rpg, może nieco przypominające Zeldę. A tu typowy dungeon crawler. W dodatku mocno frustrujący (szczególnie na początku). Do momentu, aż nie zdobędziemy dostępu do sklepu (u mnie udało się to dopiero na 6 poziomie). Do tego czasu chodziłem praktycznie cały czas bez broni (tzn. z popsutym sztyletem zadającym 1 obrażenie), bez antidotum na truciznę od nietoperzy i w ogóle ginąłem co chwila.
Dopiero po prawie 4 godzinach gry mogę normalnie zabijać przeciwników.
Nie wiem, pewnie dam grze jeszcze parę godzin na próbę, może coś się rozkręci. Ale to jedno z większych rozczarowań w mojej karierze growej.

Powoli też przechodze sobie Diablo 2. Uporałem się z drugim Aktem i prawie skończyłem trzeci. Właśnie skończyłem kompletować korbacz, więc tylko przede mną jeszcze Kazamaty, a później Mef i kolejny akt.
Muszę przyznać, że coraz bardziej ciąży mi mała wielkość skrzynki. Trochę kamieni i run na czarną godzinę, kostka i kamyki i koniec miejsca. De facto prawie przestałem cokolwiek podnosić z ziemi, bo nawet w plecaku nie ma na to miejsca (talizmany swoje zajmują).
No nic. Potransmutuję trochę rzeczy, może uda się coś niezłego wydziergać jeszcze na normalu.

No i tradycyjnie na koniec Ikariam.
Na serwerze org, wreszczie dorobiłem się... nie, nie piątej kolinii. Ale pierwszy krok już zrobiłem, bo pałac już jest poziomu 5. Teraz tylko jeszcze pozostałe 4 wyspy też trzeba do tego poziomu zwiększyć. A to tylko 1M drewna i 600K pozostałych materiałów. Bułka z masłem.
Na serwerze com wciąż się przygotowywuję do rozbudowania pałacu (niestety tu wolniej idzie, bo "marnuję" jedną wyspę na siarkę, zamiast mieć 2 wyspy z marmurem i 2 z winem). Bywa. Za to wynalazłem Utopię (+200 do szczęśliwości w stolicy), i od razu moja stolica się rozrosła.

No i to tyle w zasadzie.

niedziela, 10 sierpnia 2008

Podsumowanie tygodnia XVI

Czy raczej trójtygodnia, bo coś ostatnio tak wypada, że raz na dwa tygodnie coś skrobnąłem.
No nic. Dwa tygodnie temu miałem przynajmniej niezłą wymówkę, bo wracałem właśnie z Głuchołazów, gdzie odbywał się zlot miłośników Atari, na którym byłem.
Party było naprawdę fajne, ale inne niż poprzednie na których byłem (ostatnie to chyba QuaST w 2005). Powiedziałbym, że tym razem było bardziej kulturalnie. Nie wiem, czy to ludzie się postarzeli (dorośli?), czy też to wpływ płci przeciwnej, której jakby więcej było, ale jeszcze parę lat i nawet nie zaliczymy wizyty policji (stali sobie jednej nocy mając nadzieję, że ktoś po pijaku będzie wsiadał do aut).
A propo aut, na QuaST (czy wcześniej Lecie Ludzików) było ich pięć na krzyż (w tym moje). Na Głuchołazach 2008 ciężko było znaleźć miejsce do parkowania (no, parking do największych nie należał). Może to też wpłynęło na nieco mniejsze zużycie alkoholu wśród zlotowców? Dodatkowo, do granicy z Czechami ze 3 kilometry, więc na wyżerkę jeździło się za granicę. Ha, ale to brzmi. I wszyscy polubili Dr Peppera, o którego w Polsce chyba ciężko.

Jak to na party, musiały odbyć się compoty z nowymi pracami. Niestety, nie jestem zbytnim ekspertem w tej dziedzinie, jako że asemblera na XE nie widziałem na oczy więc nie wiem ile tam trzeba się namęczyć, żeby stworzyć zoom rotator czy inny oteksturowany tunel i obracający się wielobok.
W każdym razie potrafiłem docenić muzykę, która była tradycyjnie świetna oraz prace graficzne, które były równie doskonałe.
Słowem party na 4+(może byłoby lepiej, ale nie doczekałem do ogniska które zaczęło się po 2 nad ranem i ległem spać).

No, dobra dość wkrętów. Przejdźmy do tego, w co grałem od tego czasu.
Po zakupie PS2 i przejściu Jaka & Daxtera, jakby nieco zwolniłem. Jasne, jak pisałem wcześniej zacząłem grać w Shadow of Rome, ale te głupie elementy skradankowe mnie rozbrajają. Na szczęście, w tak zwanym międzyczasie, zakupiłem na alledrogo trzy gry na czarnulkę. Dark Clouda - czyli action rpga od Level 5, R-Type Final, ostatnią jak na chwilę obecną przedstawiciela serii (nie licząc R-Type Tactics) oraz Astro Boya, fajną grę akcji od Segi.
Niestety, niespecjalnie w nie sobie pograłem. Od odpaliłem, żeby zobaczyć czy gry w ogóle działają. No i działają.
Za to pograłem nieco więcej w Diablo 2. W końcu przeszedłem 1 akt i w chwili obecnej jestem w Tajemnym Sanktuarium w akcie 2. Gra się całkiem miło, tylko ten cholernie mały plecak i skrzynka. Szkoda, że nie da jej się powiększyć grając w podstawkę. Grafika zupełnie przestała mi przeszkadzać, więc chyba gra nadrabia "grywalnością".
Prócz Diablo 2, gram sobie w darmową Trackmanię Nations Forever (mój nick to Reptil3 tradycyjnie). Poza pierwszą Trackmanią (nota bene brałem także udział w beta testach tej gry) nie miałem zbytniego kontaktu z serią, prócz kilku sesji w Nations. Bawię się przednio, mimo że część tras po których się ścigam, są absolutnie debilne. Ale generalnie jest super, i do tego za darmo.
No i zostaje jeszcze Ikariam. Nic ciekawego specjalnie się nie dzieje na tym froncie. Mam po 4 kolonie na obydwu serwerach, rozbudowuje się powoli, a na serwerze org nawet przygotowuje do rozbudowania Pałacu do 5 poziomu (nie jest to łatwe zajęcie).

I na koniec. Wszystkich użytkowników pecetów zapraszam na steamową grupę Polygamii.

środa, 23 lipca 2008

Podsumowanie tygodnia XV

Dawno nic nie pisałem. Ale złożyło się na to kilka rzeczy. Przede wszystkim sporo się "namęczyłem" z nowym komputerem. Z całego serca chicalbym też "podziękować" Intelowi za "wspaniałe" sterowniki do X3100, gdyż nie mogę na niej ustawić standardowej rozdzielczości monitora (czyli 1680x1050).

Po zmianie komputera wziąłem się więc za nadrabianie zaległości. A to oznacza, że liznąłem wielu rzeczy po trochu.
Przede wszystkim, odkąd Blizzard zapowiedział Diablo 3, stwierdziłem że warto będzie sobie przypomnieć część wcześniejszą.
Na całe szczęście, Blizzard pozwolił na ściągnięcie wersji gry wraz z dodatkiem ze swoich stron, więc nie musiałem grzebać się i szukać płytek z grą. Tradycyjnie już postanowiłem zagrać barbarzyńcą, bo jestem prostym człowiekiem i nic tak nie budzi mojego respektu jak wielki topór czy inny miecz dwuręczny. W każdym razie, postanowiłem iść w topory. I jak będzie możliwość zaczę rozwijać trąbę powietrzną.
Niestety, wciąż jestem w akcie pierwszym. Chodzę sobie teraz po koszarach i szukam młota. Więc to i następne zadanie i idziemy dalej. Jakby ktoś chciał grać wspólnie, to niech da znać.

A sama gra? Poza grafiką (eh, 800x600 wygląda brrr), nie jest tak najgorzej. Jasne, plecak jakiś taki dziwny jest, dużo gorszy niż w późniejszych naśladowcach (Mythos czy Titan Quest). Prawie nic tu się nie mieści jak będziemy mieli parę flakonów z napojami. Podobnie mała jest skrytka, którą mamy w mieście. Człowiek jednak szybko przyzwyczaja się do dobrych rzeczy.
Poza tym, zupełnie zapomniałem, jaka ta gra była rozbudowana. Ostatnio jednak sporo grałem w Mythosa (RIP?), a tam plansze nie są jakoś specjalnie duże. Tu nie tylko świat na powierzchni jest duży, to jeszcze
Poza tym, na Steamie zakupiłem byłem Puzzle Questa, bo kosztował całe 13 dolarów (promocja była). Do tej pory grałem w zasadzie tylko w demo, więc stwierdziłem, że takiej promocji nie ma się co sprzeciwiać. Nawet wersja polska od CDP kosztuje więcej.

Wciąż nie znudziło mi się Ikariam. Na obydwu serwerach zdobyłem po piątej wyspie, ale nie było łatwo muszę przyznać. Ale teraz powinno być już trochę szybciej, bo nie tylko na obydwu mam po dwie wyspy z marmurem, to na .org także dwie wyspy z winem. No i moje imperia się dzięki temu dość szybko (tak mi się wydaje) rozwijają.

No i na froncie konsolowym zacząłem przechodzić Shadow of Rome. Ewidentnie na fali Gladiatora (rzymski legionista walczący jako gladiator, chociaż z innych pobudek), Capcom postanowił zrobić grę o walkach na arenie. I trzeba przyznać, że silnik do tego, zrobili przyzwoity. Powiedziałbym, że nawet bardzo dobry. Krew sika hektolitrami, odrąbywane członki latają po ekranie. Cud miód i orzeszki.
No, ale Capcom nie byłby Capcomem, gdyby czegoś nie zwalił potwornie. Otóż, postanowili, że gra tylko o gladiatorach byłaby nudna, więc dodali elementy skradanki. I tu jak nietrudno się domyśleć, gra nie błyszczy. Powiedziałbym, że wręcz śmierdzi. Szkoda, że nie da się ich w jakiś sposób ominąć.

niedziela, 6 lipca 2008

Podsumowanie tygodnia XIV

Ah. Jak miło znowu mieć PS2. Podobnie jak za pierwszym razem, odpaliłem sobie pierwszą moją grę na tę konsolę - Jak & Daxter. To naprawdę to wciąż doskonała platformówka.
Grając w tę grę, sobie właśnie uświadomiłem, jak bardzo doskonałymi developerami jest Naughty Dog. To jedna z niewielu gier na PS2, gdzie faktycznie nie uświadcza się napisu Loading (czy też w ogóle dogrywania poziomów). No dobra, przy odczytywaniu stanu gry trzeba odczekać ze 3 sekundy, a przy powtarzaniu wyścigów jakąś sekundę widzimy czarny obraz, ale to naprawdę wszystko. Tak naprawdę najdłużej się czeka na początkowe logo. Aż szkoda, że takich gier tak mało wyszło na PS2, nie mówiąc o tej generacji konsol.
W zasadzię grę już skończyłem i niedługo możecie spodziewać się mojej jakiejś recenzji tego tytułu. Chyba nie zdradzę za dużo, jeżeli powiem, że gra mi się bardzo ale to bardzo podobała. Zdobyłem wszystkie 101 orbów, a to oznacza, że to jedna z niewielu gier, które skończyłem praktycznie na 100% (praktycznie, bo parę jajek pewnie mi umknęło).
Przy okazji, po pokazaniu światu, że Diablo 3 jednak powstaje, Blizzard dodał do swojego sklepu cyfrową wersję Diablo 2. W zasadzie można się było tego spodziewać w momencie, kiedy wyszedł patch, który zdejmował zabezpieczenie cd. No, ale teraz mam przynajmniej do grania obydwie wersje - PL i ENG, w zależności od mojego widzimisię mogę zagrać w dowolną z nich. W niedługim czasie pewnie ponownię odpalę Diablo 2, żeby sobie przypomnieć jak świetnym studiem jest Blizzard, no i czymś się zająć w oczekiwaniu na część trzecią.
No i jeszcze Ikariam. No cóż, wielkie zmiany nastąpiły.
Początkowo, na serwerze .org, zrobiłem sobie piąte miasto (drugi marmur). Niestety, w międzyczasie admini postanowili wprowadzić kolejny patch do gry, który zupełnie uniemożliwił mi zabawę z grą. W wersji 0.2.5 kary za korupcję (a korupcja była wszędzie, gdzie poziom budynku gubernatora był niższy niż ilość miast -1) były dotkliwe, ale do przeżycia. W wersji 0.2.6 stały się mordercze. Nagle miasta zaczęły wymierać, bo nie byłem w stanie dostarczać tylu wina czy wymian kulturowych. Po prostu porażka.
W efekcie, postanowiłem jedną ze starszych kolonii w ogóle zniszczyć (szabrując jej zapasy i niszcząc budynki), gdyż będę mógł do niej wrócić w momencie, kiedy rozbuduję moje miasta do odpowiedniego poziomu.
Teraz nie mam więc żadnego miasta z siarką (ta jest dość tania na rynku i wciąż dostępna), za to dwa miasta z marmurem. Lepsze to niż nic.
Na serwerze .com, na którym też przymierzałem się do zbudowania kolejnej kolonii na szczęście wszystko trwało wolniej i nie zdążyłem się dalej skolonizować zanim na org nie pojawił się patch. Dzięki temu, teraz i na tym serwerze postanowiłem się rozbudować zanim powiększę ilość miast. Narazie mam obsadzone 2 z 4 wysp i powoli (bardzo powoli) przymierzam się do trzeciej.

niedziela, 29 czerwca 2008

Recenzja: Pokemon Yellow

Dziś będzie o Pokemonach (naprawdę), a dokładniej o grze Pokemon Yellow. PY, to kwintesencja pierwszej "generacji" kieszonkowych potworów. A przynajmniej do czasu, aż na GBA pojawiły się rimejki wersji Green/Red. Od pozostałych kolorów (przynajmniej w wersji na GB) odróżnia się tym, że ma lepszą grafikę (obsługuje GBC) oraz tym, że jesteśmy "skazani" na podróżowanie z Pikachu.


Jako całkowity amator w temacie nie miałem zielonego pojęcia, który stworek jest dobry a który do bani. Nie miałem też pojęcia jak następuje rozwój i jakie ataki warto im dodawać. Ot, typowa gra, która jest skierowana do indoktrynowanych kreskówką osób. Mnie pozostało posiłować się (doskonałym) poradnikom w internecie (m.in. na IGN).
Jeżeli chodzi o samą grę, to Pokemon Yellow jest typowym rpgiem. Chociaż wróć. Nie do końca typowym. To nie my zdobywamy doświadczenie, a nasze "bronie". Ale poza tym, wszystko się zgadza. Chodzimy po świecie, walczymy, zdobywamy expy, a co za tym idzie kolejne poziomy doświadczenia stając się coraz potężniejsi.



Jeżeli chodzi o poziom trudności, to nie należy on do najwyższych. Szczerze mówiąc, Pokemony mogłyby się nazywać Moje Pierwsze RPG. Questów jako takich nie ma w ogóle. Nawet takich najbiedniejszych, typu idź i wybij milion szczurów co się zalęgły w piwnicy. Chociaż nie, przez te 40+ godzin gry, parę razy proszono mnie, żebym dostarczył coś prof. Oakowi. No, ale to tyle.
Praktycznie cały czas gry upływa na chodzeniu od jednej wioski do drugiej, gridnowaniu naszych stworków, walkami z innymi trenerami i łapaniem dzikich pokemonów. A tego wszystkiego będzie naprawdę dużo. Zgodnie z prawami jrpgów, co 20 kroków czeka nas losowa walka.
Co gorsza, sama gra mocno spowalnia levelowanie, gdyż Pokemony mają ograniczoną ilość ataków. Więc, albo często trzeba wracać do Poke Center, by tam się odświeżyły, albo mieć ze sobą zapas odświeżaczy.
Generalnie, grafika jest dość przeciętna, chociaż jeżeli wziąć pod uwagę, że to gra na Gameboya, to chyba trudno oczekiwać cudów. Jasne, jest lepiej niż w poprzednich wersjach, bo jest jakikolwiek kolor, ale co to za kolor? Po prostu kolejne lokacje mają inne tła poustawiane. Jedynie walki są nieco lepiej zrobione.
Muzyka, no cóż. Powiem tylko, że po pół godzinie ze słuchawkami na uszach byłem zmęczony całym tym brzdąkaniem i wyciszyłem wszystko w cholerę. Ale chyba też odzwyczaiłem się od poziomu muzyki z oryginalnego GB.
Ale tak w sumie, to całkiem sympatycznie się przy grze bawiłem. Zbierania jest cała masa, nawet powolny rozwój "fabuły" (chcesz zostać najlepszym trenerem Pokemonów, więc musisz wziąć udział w turnieju i pokonać poprzedniego mistrza) mnie nie odstręczyła za bardzo.


Pozostaje chyba już tylko pytanie czy warto? Jak napisałem, nie bawiłem się źle, więc ja gry w Pokemon Yellow nie żałuję. Wiedziałem, że jak ktoś kopie mi tyłek, to wystarczy, że podleveluję swoje Pokemony i wszystko będzie w porządku.
Koniec końców, z czystym sumieniem mogę polecić każdemu zagranie w przynajmniej jedną odsłonę Pokemonów. Nie musi to być wersja Yellow, może być jedna ze 150 innych, bo w 90% to praktycznie ta sama gra, dopieszczana wraz z kolejną iteracją.


Mój werdykt:
Okej
Zrobił: Game Freak
Wydał: Nintendo
Rok produkcji: 1998-2000
Cena: ~30zł (plus gameboy)

poniedziałek, 23 czerwca 2008

Podsumowanie tygodnia XIII

Wylądowało Impulse, nowy zawodnik w dostarczaniu gier bez potrzeby wychodzenia z domu. Stardock, twórcy znani głównie z programów upiększających Windows, a także "potentaci" strategii kosmicznych (m.in. Galactic Civilizations, Sins of the Solar Empire) mają dość ambitne plany.
Nie tylko gry nie posiadają żadnych DRM (klucz jest potrzebny wyłącznie do zaktualizowania gry), ale też nie trzeba w ogóle być podłączonym do sieci by później w kupione gry grać (o odpalaniu już jakiegoś trzeciego programu nie wspominając). Słowem, wreszcie kupujący nie jest traktowany jak złodziej, tylko jak poważny partner.
Prócz samej cyfrowej dystrybucji, Impule pozwala na prowadzenie blogów, czatowanie, kolegowanie się z innymi użytkownikami no i używanie forów. Słowem, wszystko to, co w XXI wieku serwis "społecznościowy" potrafić powinien.
Podobnie jak Steam Cloud, w niedługiej przyszłości, mają być udostępnione metody przetrzymywania stanu gier nie na komputerach lokalnych, ale na serwerach Impulse. Czyli ma być jeszcze lepiej.
Z okazji premiery nowej platformy "musiałem" coś zakupić. Więc wybór padł na Political Machine 2008, czyli symulację wyborów w USA (choć nie tylko) AD 2008 (choć nie tylko).
Gra jest bardzo sympatyczna i dość rozbudowana: wygłaszamy oczywiście przemówienia, bierzemy udział w debatach czy talkshowach, tworzymy lokalne centra wyborcze, zbieramy poparcie i fundusze, jednocześnie utrudniając życie przeciwnikowi.
W sumie, jak w prawdziwej kampanii.
Rzutem na taśmę spróbowałem także nowej bety Mythosa. Teraz postanowiono z tego zrobić bardziej MMO, Zamiast wybierania instancji i "teleportowania" się z samch miast, oddano graczom cały "świat" do zwiedzania.
Pozwolono nawet na zmianę kamery na typowe TPP. Korzystając z okazji postanowiłem zrobić sobie inną postać (satyrkę pyromancekę), żeby zobaczyć jak się gra postacią magiczną. Inaczej.
No i zostało jeszcze oczywiście Ikariam, bo w to wciąż gram. Rozwój miast postępuje bardzo powoli, bo ilość potrzebnych surowców idzie w tysiące, a czas tworzenia nowego budynku w naście godzin. A tu jeszcze każą się zbroić, bo nie znamy dnia ani godziny, kiedy ktoś nas zaatakuje. Trzeba chyba będzie pomyśleć, nad nową wyspą z marmurem (bo to główny produkt deficytowy prócz drewna).

Najmilszą niespodziankę zostawiłem sobie na koniec. W zasadzie to już nie poprzedni, a ten tydzień, bo dziś odebrałem wygraną na alledrogo konsolę PS2.

Wraz z konsolą dostałem memorkę, trzy pady (no, ale jeden jest tylko w porządnym stanie) no i grę WRC II. W sumie nieźle. Teraz wreszcie mogę ponownie zacząć odkupywać rzeczy, które utraciłem kilka miesięcy temu podczas włamania. No i zacznę przechodzić gry, które mi się na PS2 uzbierały na kupce.

wtorek, 17 czerwca 2008

Retro Tydzień XII

PC

Po raz kolejny wiadomości, praktycznie ze Steama. Po pierwsze, na usłudze Valve pojawiło się Penny Arcade Adventures: On the Rain-Slick Precipice of Darkness, Episode One, czyli pierwsza część przygód Tycho i Gabe'a. Oczywiście dostępna jest wyłącznie wersja windowsowa, więc posiadacze innych systemów operacyjnych, muszą skorzystać z innych źródeł zakupu gry.
Ponadto, do Steama dołączyło Mumbo Jumbo, jedna z większych firm casualowych. Można kupić m.in. całą serię Luxor (4 gry) czy 7th Wonder II. Każda z gier kosztuje jedyne 10 dolarów, czyli połowę tego, co przy zakupie poprzez stronę Mumbo Jumbo. Dodatkowo, za 40 dolarów (+VAT), dostaniemy wszystkie gry Mumbo Jumbo dostępne na steamie. Jak ktoś lubi Luxorować, to nie ma się nad czym zastanawiać.


Xbox Live Arcade

Tydzień po PSN, do XBLA dołącza Commando 3, chodzona strzelanina od Capcomu. Zaleta nad wersją PS3 jest oczywista - można będzie ściągnąć wersję beta Super Street Fighter 2 Turbo HD Remix już za tydzień.
A ponadto, wyszedł Frogger 2. Niestety (?), to nie ten sam Frogger 2 co przed 8 laty czy nawet nie ten sprzed 14 lat .Ile Froggerów 2 potrzeba światu?


Playstation Network

Na amerykańskim PSN, można sobie kupić Syphon Filter z PSXa, za 6 dolarów, lub pierwszą odsłonę na PSP (Dark Mirror) za 16. I to w zasadzie tyle.


Virtual Console

Po tygodniu abstynencji, mamy aż 5 gier na VC.
Alex Kidd in the Miracle World (SMS - 500 punktów) - przygody pierwszej maskotki Segi. Mimo, że postać jest już prawie zapomniana, dzięki Sonicowi, to akurat w tę grę z Alexem można zagrać, bo to solidna platformówka.
Fatal Fury 2 (Neo-Geo - 900 punktów) - w oczekiwaniu na Fatal Fury Special, polecam przyjrzeć się Fatal Fury 2. W porównaniu do poprzedniczki, w zasadzie wszystko poprawiono - postaci są większe i lepiej animowane, jest ich oczywiście więcej, a sam system walki został poprawiony. Zdecydowanie dobra bijatyka na VC.
Last Ninja 2 (C64 - 500 punktów) - ostatni ninja znów wkracza do akcji. Niczym Ryu Hayabusa (czy może vice versa), w swojej drugiej części przygód zamienia Japonię na USA. Wielkich zmian w stosunku do części pierwszej, nie ma. Ale to nic złego, bo jedynka była naprawdę dobra, więc i ta taka jest.
Czy w tym tygodniu już wspominałem, że chciałbym część czwartą zobaczyć? System 3, bierzcie się do dzieła.
Nebulus (c64 - 500 punktów) - swego czasu ta obracająca się wieża pośrodku ekranu robiła piorunujące wrażenie. A poza tym, to wciąż całkiem niezła platformówka.
Ninja Combat (Neo-Geo - 900 punktów) - najgorszą grę zostawiłem na koniec. Bo to niestety, bardzo słaba chodzona bijatyka od SNK.