poniedziałek, 28 stycznia 2008

Retro tydzień I

Ponieważ nowe platformy, to nie tylko nowe gry, postanowiłem rozpocząć kolejny cykl, w którym będę przedstawiał, co w ubiegłym tygodniu wyszło w stylu retro.
Głównie będą się tu pojawiały rzeczy, które można ściągnąć poprzez sieć, bez konieczności wychodzenia z domu (chyba, że gra będzie miała premierę w Polsce).

Playstation Network Store:

PixelJunk Monsters
(18zł). Nie jest to gra retro per se, ale jest w 2D, to po pierwsze, a po drugie to gra z gatunku Tower Defense. A te, z bezpośrednie związki ze Starcraftem i Warcraftem 3, jakoś jednoznacznie mi się kojarzą.
W ramach gier z pierwszego Playstation, mamy Judge Dredd (19zł) - bardzo beznadziejny celowniczek.
Na amerykańskiej wersji sklepu jest dostępny jeszcze Jet Moto 2 ($6). Futurystyczne wyścigi z latającymi w powietrzu skuterami. Tej części nie kojarze, ale jedynkę miło wspominam (chociaż grałem to ponad 10 lat temu ostatnio).


Xbox Live Arcade:

Niestety nic retro nie stwierdzono. No, chyba, że darmowe Undertow. Ale raczej nie.

PC:

Barkley Shut Up and Jam: Gaiden - kiedyś dawno temu, była moda na gry z koszykarzami w roli głównej. Swojej gry doczekał się Shaq (Shaq-Fu), Scotty Pipen (Slam City with Scotty Pipen) czy Michael Jordan (Michael Jordan: Chaos in the Windy City). Swoją grę miałe też Charles Barkley, a dziś wyszła jej nieformalna kontynuacja. Zamiast gry sportowej, mamy jednak do czynienia z rpgiem. Gra amatorska, ale wygląda sympatycznie.

Virtual Console:

Na Virtual Console też tylko jedna gra: Super Street Fighter 2: New Challengers (800 punktów) ze SNESa. Jakoś do tej wersji nie mogłem się przekonać. Ale to chyba fakt, że poniżej SSF2T zejść już nie potrafię. Nie to, żebym był jakimś wymiataczem. Ale grać bez super combosów?

Podsumowanie tygodnia II

Ostatni tydzień grania, upłynął na macaniu różnych tytułów, bez większego zaangażowania się w konkretny tydzień.
W Golden Sun dotarłem dopiero do Imil. Trochę mi się para kończy. Ilość losowych walk jakby znacznie wzrosła. Nie mam nic przeciwko losowym walkom jako takim, ale co za dużo, to niezdrowo.
Wiem, zrobiliście świetny silnik i chcecie się nim pochwalić, ale dajcie na wstrzymanie. No cóż, dam grze jeszcze trochę czasu.

Z Game Givaway of the Day (naprawdę polecam, w końcu nic nie może pobić gry za darmo), ściąnąłem parę tytułów:
Atlantis Quest, to milion siedemnasty klon Bejeweled, który mocno przypomina opisywany 7 Wonders. Zamiast cudów świata, budujemy różne przedmioty związane ze światem antycznym (w pierwszym poziomie grecką amforę, później tarczę i popiersie) poprzez przesunięcie odpowiednich elementów na dół planszy. Prócz tego, zdobywamy bonusy, które mozna użyć w dowolnym momencie. Problem w tym, że w pewnej planszy na 3 czy 4 świecie, natrafiłem na klocek, który przez przypadek cofnął mnie na początek świata. Głupie, i zupełnie niepotrzebne.
Dałem sobie z grą spokój.
Aqua Bubble to klon Bust-A-Move. Strzelamy z armatki kolorowymi kulkami i próbujemy połączyć je w grupki co najmniej 3. Graficznie jest całkiem ładne, ale coś średnio czuję tę grę. Inna sprawa, że Bust-A-Move nigdy do moich ulubionych gier nie należało.

W Glyphos zostało mi jakieś 50 zagadek. Nadal się gra świetnie. Chociaż jest tylko jedna muzyczka, zupełnie mi to nie przeszkadza, bo bardzo mi się podoba. Może do końca tygodnia uda mi się ją skończyć. Niemniej, każdy posiadacz PocketPC powinien się z grą zapoznać. Kosztuje raptem 30zł.

środa, 23 stycznia 2008

Sonic i Outrun 2006 w Topsellerze

21 lutego, czyli za miesiąc (czemu tak długo?) seria Topseller zostanie wzbogacona o dwa tytuły Segi, które można spokojnie zakwalifikować jako gry retro.



Pierwszą z gier jest Sonic Mega Collection Plus, czyli jak się nietrudno domyślić zestaw gier z "uniwersum" Sonica. Zagrać będziemy mogli w :

  • Sonic the Hedgehog
  • Sonic the Hedgehog 2
  • Sonic the Hedgehog 3
  • Sonic & Knuckles
  • Sonic 3D Blast
  • Sonic the Hedgehog: Spinball
  • Dr. Robotnik's Mean Bean Machine
  • Sonic the Hedgehog (GameGear)
  • Sonic Chaos (GameGear)
  • Sonic Drift (GameGear)
  • Sonic Labyrinth (GameGear)
  • Dr. Robotnik's Mean Bean Machine (GameGear)
  • Sonic Blast (GameGear)
Prócz tego (jeżeli wierzyć Mobygames), można odblokować następujące gry:
  • Flicky
  • Ristar
  • The Ooze
  • Comix Zone
A także artworki, filmiki i inne cudowności. Co prawda część gier jest co najwyżej przeciętna, ale to całkiem niezła pozycja.

Drugą grą jest


Outrun 2006: Coast 2 Coast, to rozszerzona (więcej tras, samochodów, minigierek, muzyczek) wersja Outruna 2. Oczywiście miłośnicy symulacji nie mają tu czego szukać. Ale jak ktoś lubi pokonywać kilometrowe zakręty pędząc 200km/h jednocześnie driftując, na pewno się nie zawiedzie.

Podsumowując, za 39zł (sztuka), niedługo będzie można zdobyć dwie naprawdę dobre pozycje dla każdego retro-maniaka.

poniedziałek, 21 stycznia 2008

Podsumowanie tygodnia I

Jeee. Wracam po wielu tygodniach (miesiącach) do cotygodniowego podsumowywania tego, co u mnie słychać. A słychać niespecjalnie wiele, wbrew pozorom.

Przede wszystkim, w oczekiwaniu na wydanie Dragon Questa IX (zapewne koniec tego roku) postanowiłem lepiej zaznajomić się z serią. Na pierwszy ogień poszedł Dragon Warrior 1 (a jakżeby inaczej) na GBC. Ponieważ to chyba pierwszy legalny sposób na zapoznanie się Europejczyków z najważniejszą serią RPG, nie miałem wielkiego wyboru w wyborze platformy docelowej. Ale do rzeczy.

Dragon Warrior 1 jest całkiem sympatyczną, choć mocno archaiczną już grą. Nie ma czegoś takiego jak profesje bohatera. Dostępne są dwie statystyki: HP i mana.
Samej historii tez za wiele nie ma. Zostajemy wybrani do pokonania złego władcy i odzyskania córki króla. Koniec. Największy kłopot, jaki mam z gra, jest taki ze gra pozostawia nas samemu sobie. Jasne, w miasteczkach można podsłuchać jakieś tam wskazówki w którą stronę powinniśmy się udać, ale ciężko je nazwać za wystarczające. Drugim poważnym problemem jest ciągła konieczność grindowania. W drogę warto wyruszyć dopiero w momencie, kiedy okoliczne stworki nie robią na nas żadnego wrażenia.
Więcej o DQ1 w recenzji, która niedługo powinna się pojawić na stronie.

W tym momencie dałem sobie spokój z DQ2 (jest na tym samym karcie) i gram na przemian w Glyphos na PDA oraz w Golden Suna. Ta pierwsza, to klon Picrossa. Dla nieobeznanych z tematem, to cos miedzy Saperem i Sudoku.


Mamy zakratkowane pole, a na jego obrzeżach cyferki. Cyferki oznaczają ile pól w danym rzędzie bądź linii należy zaznaczyć. Ciekawy pomysł, świetne wykonanie. W sumie jest 200 plansz, wiec zabawa nie skończy się szybko. Jak większość gier pdamill, ciężko tego nie polecić.
Golden Sun, to oczywiście rpg na GBA, obowiązkowa pozycja na te platformę, ale jakoś wcześniej nie dane mi była ja skończyć. Graficznie może nie robi juz takiego wrażenia co kiedyś, ale wciąż jest naprawdę ładnie. Daleko nie doszedłem (2 godziny grania ledwo za mną), ale jestem bardzo pozytywnie nastawiony.

piątek, 18 stycznia 2008

Bionic Commando Rearmed


Wczoraj, na stronach IGN pojawiła zapowiedź odświeżonej wersji Bionic Commando (o podtytule Rearmed). Muszę przyznać, że cholernie mi się trailer podoba. Zamiast zamienić tylko duszki na trójwymiarowe modele, postanowiono pójść drogą Prince of Persia Classic i zrobić grę "na motywach" klasycznej gry. Dodano możliwość skakania (niby pierdoła, ale daje zupełnie nowe możliwości), nowe bronie, a nawet tryb kooperacji. Niestety tylko lokalnie.



Chyba z tej okazji przejde sobie obydwie wersje dostępne na konsole (NESową i na Gameboy Color). Dzięki temu łatwiej będzie czekać na Bionic Commando: Rearmed, które na XBLA i PSN powinno się pojawić wiosną.

środa, 16 stycznia 2008

ScummVM 0.11.0

Pojawiła się nowa wersja ulubionego nieemulatora każdego przygodówkowicza. Zmiany w stosunku do poprzedniej wersji obejmują:
  • obsługa nowej gry Lure of the Temptress (do ściągnięcia ze strony SCUMMVM)
  • dodano obsługę : I Have no Mouth, and I Must Scream, Elvira 1, Elvira 2, Waxworks (tylko wersja amigowa) Mickey's Space Adventure, Troll's Tale oraz Winnie the Pooh in the Hundred Acre Wood
  • wsparcie dla iPhone oraz Maemo
  • wsparcie dla macintoshowej wersji Legend of Kyrandia oraz amigowej Nippon Safes
  • lepsza obsługa gier AGI
  • lepsza obsługa dla 64bitowych systemów operacyjnych
  • wparcie dla bezstratnej kompresji FLAC dla Broken Sworda
  • lepsza obsługa nieangielskich wersji gier
  • kompresja dźwięku dla gier na silniku SAGA (Inhreit the Earth, I Have no Mouth and I must Scream)
  • i inne poprawki
Miło, że projekt wciąż się rozwija i dochodzą nowe gry. Może nawet skuszę się na pogranie w Elvirę, bo chociaż Elvira's Horror Pack chodzi pod XP bez problemu, to jednak możliwość grania w okienku czy pod Windows Mobile ma swoje zalety.

sobota, 22 grudnia 2007

środa, 19 grudnia 2007

Świat się kończy, czyli Książe na horyzoncie

Po raz pierwszy o Duke Nukem Forever usłyszeliśmy 10 lat temu, tuż po premierze świetnie przyjętej Duke Nukem 3D. 10 lat później, wciąż nie ma gry na rynku. Oczywiście to nie pierwszy taki przypadek i pewnie nie ostatni.



Pierwszy trailer pochodzi z połowy roku 1998. Gra wtedy jeszcze zdaje się była produkowana na silniku Quake 2. Najwyraźniej 3D Realms musiało się pochwalić jak udało im się ładnie ożywić świat (to wciąż było przed pokazaniem się finalnej wersji Half-Life).




Drugi trailer pochodzi z 2001 roku, kiedy to porzucono antyczny już silnik Quake2 i stwierdzono, że lepszy będzie konkurencyjny Unreal. Gra prezentuje się zauważalnie ładniej, a przede wszystkim widać jak 3D Realms postanowiło się przyłożyć do szczegółów, tak lubianych w oryginale (tzn. tym trójwymiarowym).



Najnowszy teaser-trailer niewiele wyjaśnia. Jak to teaser-trailer. Mamy Djuka wyciskającego hantelki i krótkie przebitki przeciwników. Octobrain wygląda świetnie podobnie jak pozostałe potworki. Sama gra, może nie jest dziełem sztuki (zresztą D3D też supernowoczesny w dniu premiery nie był), ale wygląda ok. Tak na pierwszy rzut oka, Forever wykorzystuje silnik Doom 3. Czy to źle, czy dobrze, ciężko powiedzieć. Silniki id nigdy nie były dobre w odtwarzaniu dużych otwartych przestrzeni, a takich po nowym Księciu raczej bym się spodziewał. Chociaż nowo wydane Quake Wars też są na poprawionym silniku z D3, więc kto wie.

Ale skoro doczekaliśmy się już Preya i Team Fortress 2 (co prawda w innym settingu niż obiecywano 8-9 lat temu), to czemu Duke Nukem Forever nie dać szansy?

To jeszcze jakie gry zostały do wydania? Elite 4? Gran Turismo Mobile?

poniedziałek, 17 grudnia 2007

Mega Man ma 20 lat




7 grudnia 1987 roku, na Famicona Capcom wydał grę Rockman, znaną w reszcie świata jako Mega Man. Trzeba przyznać, że Capcom miał wielkie cojones, wydając grę z taką okropną okladką.

Od tego momentu doczekaliśmy się:

* 8 kolejnych części Mega Mana z serii “klasycznej”
* 8 gier z serii Mega Man X
* 4 gier z serii Mega Man Zero
* 2 gier z serii Mega Man ZX (czyli połączenia X i Zero)
* 2 gier z serii Mega Man Legends
* 6 gier z serii Mega Man Battle Network
* 2 gier z serii Mega Man Starforce (to w zasadzie ewolucja Battle Network)
* oraz niezliczonych rimejków, kompilacji i spin-offów.

Słowem, przez 20 lat, Blue Bomber nie miał czasu na odpoczynek.

Gdyby ktoś chciał uczcić urodziny grą w Mega Mana, to musi pamiętać, że koniec lat 80ch to były czasy, kiedy gry były trudne.
Ba, nawet jeżeli ktoś zechce zagrać na ehmemulatorzeehm, nie będzie miał prostego zadania. Trup ściele się gęsto i często. Sterowanie pozostawia nieco do życzenia, przeciwnicy są bezwzględni, a bossowie morderczy. A w dodatku, gra nie posiada czegoś takiego jak save, nawet pod postacią kodów.





Posiadaczom Wii, oczwiście polecę wydanie odżałowanie tych 500 punktów na wersję Virtual Console. Ewentualnie, jak ktoś znajdzie, to Capcom swego czasu wypuścił Mega Man Anniversary Collection na Xboxa/PS2/Gamecube. W skład zestawu wchodzi Mega Man 1-8 oraz dwie bijatyki z salonów gier. Za kilkadziesiąt złotych cała masa zabawy.
Posiadaczom PSP polecę oczywiście Mega Man Powered Up!, czyli porawiony i rozbudowany rimejk pierwszej części.
A pozostali, chyba sobie poradzą.

piątek, 7 grudnia 2007

7 Wonders of the Ancient World

Gier opartych o zasadę łączenia trzech bądź więcej klocków jednego rodzaju klocków zawsze było dużo. Wspomnę choćby tylko Columns czy Panel de Pon. Jednak dopiero wydanie Bejeweled (2001) rozpoczęło manię układania kuleczek wśród mniej hardkorowych graczy.

Każda udana pozycja powoduje, że najróżniejsze firmy próbują bez żenady podłączyć się pod chwytliwy pomysł, wypuszczając tytuły jeżeli nie bliźniaczo podobne, to co najmniej będące rodzeństwem.

7 Wonders of the Ancient World, to jedna z takich właśnie gier-klonów. Żeby nie być posądzonym o plagiat, Hot Java postanowiło pododawać nieco nowych elementów, nie zmieniając jednak istoty samej rozgrywki. Wciąż musimy ułożyć co najmniej trzy jednakowe klocki w rzędzie, wtedy klocki znikają a z góry spadają nowe.

Gra teoretycznie ma jakiś cel, w przeciwieństwie do oryginału Pop Capu. Musimy zbudować 7 cudów świata antycznego (każdy cud budujemy przez 7 plansz). Aby tego dokonać potrzebujemy kamiennych bloków oraz kruszywa. Kruszywo zdobędziemy podczas niszczenia klocków.
Aby zaliczono nam poziom, musimy zebrać całe kruszywo znajdujące się na planszy (w późniejszych etapach niektóre pola trzeba zniszczyć dwukrotnie).
A po pewnym czasie, na górze stosu pojawi się upragniony kamienny blok, który musimy przetransportować na dół. Największą wadą tego bloku jest to, że jest cholernie ciężki. Nie możemy zamieniać go miejscami z innymi klockami, więc jedyne co nam pozostaje do go podkopywać.

Przydatne w tym będą specjalne bonusy, które dostaniemy za zbicie więcej niż 3 klocków naraz. Są nimi specjalne bomby, które niszczą wszystko na swojej drodze w poziomie, w poziomie i pionie oraz losowo wybrane pola. Jest to pewne urozmaicenie, i trzeba przyznać że wprowadza nieco więcej taktyki do samej rozgrywki. Wiele razy taka bomba burząca uratowała mi skórę w ostatnim momencie.

Grafika jest dość czytelna, chociaż w późniejszych planszach może pojawić się pomarańczowy klocek, który w feworze gry czasami mi się mylił z bombami. Piszę może, bo na innym komputerze zamiast pomarańczowego, pojawił się kafelek w kształcie ufo.
Podobało mi się, że ludzie się krzątają na dole planszy zbierając budilec i wraz z kolejnymi planszami, widać jak powstaje upragniony cud świata.
Muzyka po jakimś czasie mnie zaczęła denerwować, ale początkowo nawet bardzo mi się podobała. Jakoś tak wpadała w ucho.

Niestety, gra ma jedną poważną wadę - nie wnosi do gatunku zbyt wiele nowego. Jasne, są bonusy, musimy zbić wszystkie pola i w ogóle, plansze mają inny kształt. Ale wciąż mam wrażenie, że to tylko Bejeweled po liftingu. Żeby chociaż autorzy umieścili jakąś lepszą informację na temat cudów świata, które budujemy. Niby jest krótka wzmianka, ale to zdecydowanie niewiele.




Prócz wersji na PC (tu opisywanej) wyszły także wersje na Nintendo DS oraz Sony PSP. Istnieje także kontynuacja.

Mój werdykt:
Bue
Zrobił: Hot Java
Wydał: GameHouse
Rok produkcji: 2005
Cena: 20 USD