poniedziałek, 26 maja 2008

Recenzja: Alien Vendetta

Ta recenzja miała się pojawić w 7 numerze Pisma POKE, a jej autorem jest oczywiście Mancubus.

Alien Vendetta na pierwszy rzut oka wydaje się być kolejnym, niewiele wnoszącym megawadem do drugiej części DOOMa.
Nie ma tu niby nic nadzwyczajnego - ot, 23 megabajtowy PWAD, trochę nowych tekstur, nowa muzyka, zero zmian w arsenale i bestiariuszu, 32 nowe mapy... No właśnie, mapy. Równie dobrego zestawu map nie widziałem dotychczas w żadnym megawadzie. Nie zrozumcie mnie źle - gdyby kolekcjonować pojedyńcze poziomy, to z całą pewnością złożyłoby się zestaw dorównujący, a może nawet i przewyższający AV - tylko to wymaga ściągania, grania, ściągania, grania, i tak w kółko Macieju.



Natomiast Alien Vendetta to najlepszy megawad, jaki kiedykolwiek widziały moje piękne oczęta. Nie ma sensu lać wody, zerknijcie po prostu na screenshoty. Poziomy są wyborne, zarówno graficznie jak i koncepcyjnie. Przemierzanie jaskiń, lochów, potężnych baz, penetrowanie ciasnych zaułków, paniczne sprinty po pancerz i apteczkę z bandą rozochoconych Cyberdemonów na karku, pojedynki rakietowe ze stadami Revenantów... to, i cała masa innych atrakcji czeka na wszystkich odważnych.



Garść informacji technicznych: Alien Vendetta wymaga IWAD-a oraz "egzeka" z drugiego Doom-a; oczywiście nie ma najmniejszych przeciwskazań przed uruchamianiem wada na dowolnym source porcie. Uwaga, jeżeli planujecie grę w AV na leciwym komputerze, przygotujcie się na występujące tu i ówdzie spowolnienia - skomplikowana miejscami architektura poziomów luboż tabuny kłębiących się po ekranie potwornych potworów mają swoje wymagania.

Jak powszechnie wiadomo, nie ma rzeczy idealnych, takoż więc i Alien Vendetta ma kilka mniej miłych cech:
- Muzyka - litości, niektóre kawałki nadają się bardziej na dyskotekę w remizie niźli na podkład muzyczny dla monotonnego grzechotu chainguna.
- Momentami robi się trudno, może nawet za trudno; zdarzają się sytuacje, gdy opada nas sfora wrogów, należy wówczas umiejętnie łączyć zdolności do stawiania ognia zaporowego i wycofywania się na z góry upatrzone pozycje.
- Informacja dla antyfanów Revenanta i Arch-Vile: lepiej szybko się z nimi zaprzyjaźnijcie, gdyż panowie owi mili występują tu w ilościach hurtowych.
- Po skończeniu całości pozostaje niedosyt: ja chcę więcej, więcej, więcej!




Mój werdykt:
Eeeee
Zrobił: dużo osób
Wydał: te same dużo osób
Rok produkcji: 2001 (2002 wersja poprawiona)
Cena: cena Dooma 2.

1 komentarz:

korodzik pisze...

Hura!